Książka „Idź i czyń dobro” to zbiór refleksji, świadectw i kazań, które rodziły się w ciszy modlitwy, w zgiełku rzymskich ulic, w spotkaniach z ubogimi, chorymi, wykluczonymi.
„Idź i czyń dobro. Od kiedy? Od zaraz. Gdzie? Tam, gdzie jesteś, i tam, dokąd zmierzasz”
Te słowa kardynała Konrada Krajewskiego, papieskiego jałmużnika, bliskiego współpracownika czterech papieży, nie są jedynie wezwaniem — są drogowskazem. W świecie pełnym pośpiechu, obojętności i podziałów przypominają o prostocie Ewangelii, która nie potrzebuje spektakularnych gestów, lecz gotowości do działania.
Książka „Idź i czyń dobro” to zbiór refleksji, świadectw i kazań, które rodziły się w ciszy modlitwy, w zgiełku rzymskich ulic, w spotkaniach z ubogimi, chorymi, wykluczonymi. Kardynał Krajewski jako jałmużnik papieski nie tylko mówi o miłosierdziu — on je niesie. Jego słowa są zanurzone w codzienności, w konkretach, w życiu, które nie boi się ubrudzić rąk, by dotknąć cierpienia drugiego człowieka.
„Idź i czyń dobro” to zaproszenie — nie tylko do lektury, ale do przemiany. Do tego, by nie czekać na idealny moment, lecz zacząć tu i teraz. Bo każdy dzień jest szansą, by uczynić świat odrobinę lepszym.

Kard. Konrad Krajewski
Idź i czyń dobro
Opracowanie Krzysztofa Tadeja, znanego dziennikarza, bliskiego przyjaciela Kardynała
Premiera: 29 października
Fragment książki:
O 2 w nocy zapukał do moich drzwi jakiś człowiek i mówi: proszę księdza mam ogień w brzuchu! Bardzo mnie boli! Wsadziłem go do samochodu i natychmiast pojechaliśmy na pogotowie. Tam czekamy i czekamy. Do godz. 6. 00 rano nikt nas nie przyjął. Czekamy więc dalej. O godz. 8. 00 to samo. Nic się nie dzieje. O godz. 10. 00 dalej nikt nas nie przyjmuje. Wszyscy się kręcą, kawę piją. Mówię do niego: „Umiesz udawać zmarłego?”. „No pewnie, bez problemów” – odpowiedział. Wyszliśmy przed szpital. Kładź się na asfalt – powiedziałem. Natychmiast to zrobił. Po chwili samochody ze spieszącymi się ludźmi do pracy stanęły. Zaczęło się trąbienie. Zatrzymaliśmy cały ruch… Już po 2 minutach przyjechała karetka. O godzinie 12 ten człowiek był już po operacji.
Po tej nocy i tym poranku już wiedziałem, że w Watykanie musi powstać ambulatorium dla biednych i bezdomnych. Miejsce, gdzie zostaną przebadani, gdzie dostaną leki, a jeśli ktoś będzie bardzo chory, to zostanie skierowany do szpitala. Dzisiaj z ambulatorium na placu św. Piotra korzysta ponad tysiąc osób w ciągu miesiąca. Pracuje w nim 50 lekarzy wolontariuszy, którzy na co dzień przyjmują w rzymskich szpitalach.
źródło: informacja prasowa





















